Zgodnie z obietnicą przedstawiamy Wam Anitę Demianowicz, która już 1 września przejmie kontrolę nad blogiem AżPoMorze.pl. Zapraszamy do lektury wywiadu z Anitą!

Anita Demianowicz

 

Liczą się ciekawe historie

– Dyplomatycznie powiem, że średnio znam ten region Polski – mówi Anita Demianowicz blogerka Aż Po Morze. – Pokażę wam dużo fajnych zdjęć i historii z miejsc, których do tej pory nie znałam. Odkryję ten region po swojemu – zapowiada.

Rozmowa z Anitą Demianowicz blogerką Aż Po Morze

Jak możemy ciebie przedstawić? Jako blogerkę, bo prowadzenie bloga jest twoim sposobem na życie czy inaczej rozłożyłabyś akcenty?

– Nie zajmuje się tylko prowadzeniem bloga. Współpracuje jako redaktor z Wirtualną Polską, piszę też teksty do podróżniczych magazynów. Nie uznaje się blogerem. Piszę. O tym co widzę, poznaję.

Zwiedziłaś kawał świata, a mimo tego aplikowałaś do akcji „Aż Po Morze”, żeby w 30 dni poznać Pomorze Zachodnie. Powód?

– Nasza Polska jest piękna, ale na jej zwiedzanie po prostu brakuje mi czasu. Wybierałam bardziej egzotyczne kierunki. Znam trochę województwo pomorskie i małopolskie. Ostatnio byłam też w rowerowej podróży wzdłuż wschodniej granicy. Było pięknie. Po prostu warto poznawać Polskę i to właśnie zrobię.

Jakie masz oczekiwania w związku z tą akcją?

– Od początku wiedziałam, że to nie będzie tylko dobra zabawa, jak reklamowaliście w mediach i ogłoszeniu o pracę. (Śmiech) Prowadzę blog i portale społecznościowe od dwóch lat i wiem, że to ciężka praca. Zabawa też będzie, więc nie mogłam odpuścić sobie takiej przygody.

A jest jakaś atrakcja na tym świecie, której nie spróbowałaś? Podczas jednej z rozmów mówiłaś nam, że zjeżdżałaś na desce po wulkanie w Nikaragui.

– Jest! Przesłaliście mi plan z opisem pierwszych dni, a tam jest lot paralotnią. Poza tym podróżowanie wiąże się z poznawaniem ciekawych ludzi. To mnie fascynuje.

Masz jakiś schemat, którego używasz do poznawania i opisywania rzeczywistości? Wycieczki planujesz czy wybierasz się spontanicznie?

– Kiedyś przy pierwszych podróżach było bardziej spontanicznie, wrażenia i odczucia były różne. Od dłuższego czasu sporo rozmawiam z ludźmi, poznaje ciekawe historie, rozmawiam i w ten sposób kompletuję materiał i przelewam go na papier. Na swoim blogu dokonuję 1-2 wpisy w tygodniu. Mam sporo czasu na przemyślenia, na „wgryzienie” się w konwencję. Nie piszę tylko, że coś zjadłam, a później poszłam spać. Bo co ludzi interesuje, co ja robię w danej chwili? Liczą się ciekawe historie.

Lubisz porównywać miejsca, które odwiedzasz do tych, które już widziałaś?

– Z reguły nie robię tego. I nie będę tak robić w przypadku Pomorza Zachodniego. Chociaż nie da się wszystkiego przewidzieć. Przy wizycie naszej wschodniej granicy  porównałam ją do Gwatemali, bo poczułam wtedy, że Polska jest egzotyczna dzięki takim miejscom.

Z czym kojarzysz Pomorze Zachodnie?

– (Dłuższe milczenie) ze Szczecinem… (Śmiech). Nie zadawaj mi takich pytań, bo wyjdę na totalną ignorantkę. Mogę dyplomatycznie powiedzieć, że średnio znam ten region. Południe Polski, Bieszczady, Pomorze – tak. Czas to zmienić!

Informację o tym, że wybraliśmy właśnie ciebie, przekazywaliśmy ci w drodze z Gdańska do Poznania. Jechałaś wtedy rowerem. Na ten wywiad też musiałaś go zatrzymać. Znasz jeszcze jakiś inny środek lokomocji…

– Autostop, czyli cudzy środek transportu. W Ameryce Południowej podróżowałam przede wszystkim komunikacją miejską. Jednak roweru używam najczęściej. Miałam przerwę ze względu na operację kolana, ale już wszystko jest w porządku.

Teraz chwila na reklamę twojego nowego, tymczasowego bloga „Aż Po Morze”.

– Będzie się działo. Sporo i ciekawie. Pokażę wam dużo fajnych zdjęć i historii z miejsc, których do tej pory nie znałam. Zapraszam wszystkich, którzy chcą razem ze mną zabrać się w tę 30-dniową podróż. Odkryjemy ten region po swojemu. Do zobaczenia na AżPoMorze.pl.

Rozmawiał Łukasz Kasprzyk

Blog podróżniczy Anity znajdziecie pod adresem:

www.banita.travel.pl