Molo w Międzyzdrojach

Jesteśmy w centrum promenady. Ja i pani Joanna, z biura promocji Międzyzdrojów, która nie lubi być nazywana urzędnikiem. – Jest pani inspektorem? – pytam. Potakuje ruchem głowy, ale wyznaje, że i tak nie lubi być nazywana. Więc zostaje panią Joanną. Panią Joanną i moim przewodnikiem po Międzyzdrojach – mieście gwiazd. No dobra, z tymi gwiazdami dam spokój, bo Międzyzdroje to nie tylko plaża i Aleja Gwiazd jak zaznacza moja przewodniczka. Międzyzdroje to coś znacznie więcej. I tego dnia właśnie miałam się o tym przekonać.

***
Wie pani z czym kojarzą się turystom Międzyzdroje w wakacje? – zapytali mnie pracownicy w Biurze Promocji. – Z dyskotekami, plażą, młodymi ludźmi i zachodami słońca.
Ci młodzi ludzie mnie zaskoczyli, ponieważ przemieszczając się uliczkami miasta czy nawet korytarzami hotelu Aurora, w którym nocuję, spotykałam jedynie starsze osoby, głównie z Niemiec. – Bo wrzesień to czas rehabilitacyjny. Zaczynają się teraz turnusy – usłyszałam.
Mi dotąd na hasło Międzyzdroje przez głowę przebiegała jedna myśl – Aleja Gwiazd. Teraz mi za to wstyd. Było mi jeszcze bardziej, gdy pani Joanna wyznała, że bardzo nie lubi takiego spłycania, że Międzyzdroje to jest plaża i Aleja Gwiazd. Dużo działa w tym kierunku i dużo robi, by ten wizerunek zmieniać, by odkrywać przed ludźmi historię tego miejsca. I dziś odkrywała ja też przede mną.

***
Międzyzdroje – to ludzie

– Historia miasta jest pisana historiami pojedynczych osób – powiedziała pani Joanna, czym od razu zdobyła moje serce. Dla mnie to zawsze ludzie, nie miejsca mają największe znaczenie.
Byłyśmy w Parku Chopina, ukwieconym białymi i czerwonymi klombami. Pani Joanna wskazał kamień, na którym widniało imię i nazwisko – Eryk von Zedtwitz.

A kim był Eryk von Zedtwitz?

kamień Eryka von Zedtwitz
Pochodzący z Czech – malarz marynisty, kojarzony był przez wielu z Niemcami. Przyjechał do Międzyzdrojów w okresie międzywojennym, mieszkał na poddaszu jednej z kamienic, wiodąc naprawdę biedne życie. Pani Joanna opowiadała o jego twórczości, zachwycając się pracami, które potem oglądałam w Domu Kultury. Widziałam to, o czym pani Joanna wspominała, że te obrazy są przepiękne i żywiołowe, ale jednocześnie bardzo smutne. Eryk von Zedtwitz mieszkał do dnia swojej śmierci (do 1965) w Międzyzdrojach. Jego tragedia, jak tłumaczyła moja przewodniczka, polegała na tym, że nie oddawał honoru Niemcom, sprzyjał Polakom i ponosił tego konsekwencje. Był wywieziony nawet do obozu na jakiś czas. A na trzy lata przed śmiercią stracił wzrok i nie mógł zajmować się tym, co najbardziej kochał.
– Człowiek wybitny – mówiła. – Znał dziesięć języków obcych. Mógł żyć w każdym mieście, w największych stolicach Europy jako malarz.
A żył tu, w Międzyzdrojach, w biedzie, sprzedając często swoje obrazy za chleb. W 2010 roku dostał tytuł zasłużonego. I dwa lata temu został odsłonięty kamień z jego imieniem. Dowód uznania.

Kto jeszcze?

W tym roku tytuł zasłużonego dostał doktor Alfred Trost, który przyjechał do Międzyzdrojów w latach dwudziestych ubiegłego wieku z rodziną. Doktor przyjechał, kiedy tu był jeszcze kurort. Mieszkał w części zachodniej Międzyzdrojów z żoną i trójką dzieci. Żył spokojnie do 1946 roku, kiedy nastąpiło wysiedlenie Niemców. Doktor Alfred Trost siedział już ponoć w pociągu. Zatrzymano go podobno, bo potrzebowano kogoś, kto będzie świadczył pomoc lekarską i Polakom i Niemcom i Rosjanom. Był postacią tragiczną. Jego żona popełniła samobójstwo. Długo Rada Miejska decydowała czy doktor Trost zasługuje, by nadać mu tytuł zasłużonego. Tylko dlatego, że był Niemcem.
– My nie mamy prawa oceniać tej historii. – W glosie pani Joanny słychać siłę. Siłę, która na pewno sprawiła, że ten kamień w końcu w tym roku udało się odsłonić.
– A które osoby osobiście dla pani tworzą Międzyzdroje? Kojarzą się z nimi – Zapytałam przy kawie, którą sączyłyśmy w kawiarni „Cynamon&Vanilia Cafe” w Domu Kultury.
– Zawsze byli to dla mnie rybacy, których już tu teraz nie ma.
Ale też ważni byli społecznicy. Ludzie, którzy działali w Międzyzdrojach w kulturze, którzy tworzyli stowarzyszenia literackie, kulturalne, jeździli z wystawami.
Są więc rybacy i społecznicy, doktor Trost i malarz marynista oraz wiele innych postaci, które odcisnęły ślad na historii miasta. Dla mnie od dziś Międzyzdroje to jednak nie tylko oni, ale też, a może nawet przede wszystkim, pani Joanna. Przez 17 lat pracowała jako pielęgniarka. Zrobiła studia z zarządzania turystyką i od czterech lat pracuje w promocji. Ma uprawnienia pilota i przewodnika. W razie potrzeby może też reanimować. Jest przykładem ogromnej pasji i wiedzy. Człowiekiem, który bez wątpienia odciska ślad na tworzącej się teraz historii Międzyzdrojów.

Międzyzdroje to też miejsca

Oceanarium w Międzyzdrojach
Mogę pisać tylko o ludziach, ale nie mogę pominąć atrakcji, bo to wiele z nich przyciąga rokrocznie wielu turystów. Nie można udawać, że Alei Gwiazd tu nie ma, bo to jednak jedno z popularniejszych miejsc w mieście. Ale tym, co zawsze nierozerwalnie wiązało się z miastem to na pewno molo. To pierwsze, drewniana miało 280 metrów. Było ciągle niszczone przez sztormy i ciągle odbudowywane.
– To jest najbardziej charakterystyczne miejsce. Nie ma Międzyzdrojów bez tego mola – powiedziała pani Joanna.
To molo zostało całkowicie zniszczone w 1985 przez sztorm. Jednak Międzyzdrojanie nie pozwolili mu zniknąć tak na stałe. Zawiązali społeczny komitet odbudowy molo i zebrali pieniądze, które pozwoliły molo odbudować, ale już w wersji betonowej.

legwan
Pani Joanna oprowadziła mnie nie tylko po zakamarkach historii miasta, ale również po największych jego atrakcjach. Zaprowadziła mnie do gwiazd i tych w alei i tych w Planetarium. Nawet do tych gwiazd morskich (rozgwiazd). Odwiedziłyśmy Oceanarium, w którym znajduje się około sto gatunków ryb, „gadziarnię” m. in. z pięknymi legwanami oraz Muzeum Figur Woskowych, które mnie nieco przerażało i wywoływało gęsia skórkę, ale na większości robi duże wrażenie.

muzeum figur woskowych
Co jest najważniejsze w Międzyzdrojach?

Istotą Międzyzdrojów jest, jak wyznała pani Joanna, „morskość”. Międzyzdroje to nie lato i ludzie leżący na plaży, to nieprzelewający się promenadą tłum i zapach smażonej ryby oraz gofrów.
– Kiedy ma pani żywioł w głowie, kiedy czuć siłę tego wiatru, kiedy jest dziesięć w skali beauforta. To jest prawdziwa twarz Międzyzdrojów.
To jest twarz Międzyzdrojów, która kocha pani Joanna. I którą myślę, że i ja mogłabym pokochać.

Gdzie byłam, z czego korzystałam

Nocleg: Hotel Aurora  – To chyba najlepiej położony hotel w Międzyzdrojach. Leży w samym centrum, przy deptaku, ale o tej porze zupełnie nie musiałam się skarżyć na hałas z zewnątrz, za to z balkonu mojego pokoju miałam widok na molo, szklane wodospady i spacerujących deptakiem ludzi. A na śniadanie dostawałam pyszny omlet na zamówienie 🙂

„Cynamon & Vanilia Cafe” w Domu Kultury – pyszna kawa
Planetarium
Oceanarium
Muzeum Figur Woskowych

Kuchnia Virgo – Restauracja, którą prowadzą od dwóch lat Państwo Agnieszka i Jurek Nowakowie. Fantastyczna, przemiła obsługa i pyszne jedzenie. Pani Agnieszka rozpuszczała nas wciąż stawiając na stół nowe przysmaki, a to domowe pierogi, a to przepyszne sałatki, naleśniki ze szpinakiem czy w końcu makaron z sosem kurkowym. Polecam z czystym sumieniem!

sałatka

pierogi