Jeszcze nigdy nie było chyba tak pięknego września. Lato znacznie się wydłużyło. Pogoda, poza pierwszym dniem w Szczecinie, dopisywała mi niemal każdego dnia w trakcie podróży po Pomorzu Zachodnim. Dzisiejszy poranek był nie mniej piękny, choć temperaturowo nie było już tak ciepło jak w lecie. Ale na kajaki pogoda zapowiadała się idealna.

lasy nabrzeżne
O 10 czekał na nas, znaczy mnie i Bartka, właściciel wypożyczalni Komandos, Spływy Kajakowe. Oprócz nas płynęło jeszcze dwóch panów. My z Bartkiem zapakowaliśmy się do jednego kajaka. Ja nie bardzo czuję się, by pływać sama, poza tym okazało się, że chyba stanowimy całkiem dobry skład, jeśli chodzi o „kajakowanie”. Płyniemy razem dość szybko, o czym na poprzednim spływie przekonali się filmowcy Marcin i Marcin, gdy w ostatniej chwili dojechali do punktu, z którego mieli kręcić jak dopływamy. Według założeń powinniśmy byli dotrzeć tam znacznie później. Musieliśmy na nich czekać i powtarzać ujęcie 🙂

Kajaki od KOMANDOS
Spływ rzeką Piławą był dość spokojny. Rzeka na odcinku, którym płynęliśmy była bardzo szeroka, dopiero po przeniesieniu kajaka na drugą stronę tamy, nieco się zwęziła i zapełniła gęściej pniami zwalonych drzew. Parę razy zahaczyliśmy o nie i musieliśmy przepychać kajak, ale ogólnie spływ nie był bardzo męczący. Ponoć są odcinki, gdzie jest znacznie więcej przeszkód do pokonania, ale ja dziś nie narzekałam na ich brak, delektując się ciszą panującą na trasie i pięknem przybrzeżnych lasów.

Tama na rzece
***
Jechaliśmy asfaltową drogą, która z czasem zaczęła zamieniać się w drogę polną. Kierowaliśmy się w stronę wrzosowisk kłomińskich.
– Jakbyście byli na początku września, to wtedy zobaczylibyście jak tu jest pięknie – powiedział pan Grzegorz Kapłon, pszczelarz, który produkuje między innymi miód wrzosowy. Ule jednak już złożył. Miód został zebrany, a pszczoły przygotowane do snu.

Wrzosy
– Czyli kiedy najlepiej przyjechać, by zobaczyć ten fiolet aż po horyzont? – Byłam ciekawa, bo ponoć kiedyś było to największe wrzosowisko w Europie, i choć już nie jest, bo mocno zostało obsadzone drzewami, to byłam pewna, że i tak musi robić wrażenie.
– Wrzos zaczyna kwitnąć tak od połowy sierpnia, ale najpiękniej jest na początku września.
Teraz wrzosowisko przybrało brązowy odcień. Gdzieniegdzie tylko prześwitywał jeszcze fiolet. Byłam ciekawa jak taki miód wrzosowy może smakować.
Pan Grzegorz opowiedział mi dużo o pszczołach i miodzie, co nieco ugruntowało moją wiedzę, zdobytą w Pasiece Fujarskich. Z ciekawostek dla mnie ważną informacją było, że miód powyżej 42 stopni traci wszystkie swoje cenne właściwości, więc słodzenie nim gorącej herbaty czy kawy (jak to robi właśnie mój tata, uważając, że tak jest zdrowiej niż cukrem) nie jest najlepszym pomysłem. Drugą ciekawostką jest jego konsystencja. Ludzie wybierają te miody, które są płynne, myśląc, że taki miód jest lepszy (ja tam akurat zawsze preferowałam te skrystalizowane), a prawdą jest, że lepszy jest właśnie ten skrystalizowany.
Wrzosowisko musi wyglądać bardzo pięknie na początku września. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś tu w tym czasie wrócić. Przede wszystkim ze względów fotograficznych.

Wrzosowe pola

***
Przez dwa dni przekonałam się, że w takim niewielkim mieście jak Borne Sulinowo naprawdę jest, co robić. Są fajne trasy rowerowe, dla tych, co lubią nordic-walking, jest ścieżka historyczna dla fanów historii, dla tych, co lubią adrenalinę są wyjazdy off-roadowe, strzelanie z broni i wiele innych. Znajdzie się też coś dla tych, którzy pragną ciszy i wypoczynku, a przy tym poratowania zdrowia. Odwiedziłam dziś panią Barbarę Bielicką, która prowadzi od 17 lat Ośrodek Wypoczynkowo-Rehabilitacyjny „Revital” w Bornem Sulinowie i oferuje przyjezdnym turnusy rehabilitacyjne, odchudzające i po prostu wypoczynkowe. Kto chce może u niej korzystać z basenu, z siłowni czy zajęć fitness.

Kawiarnia w Revital

***

Uwielbiam słuchać historii ludzkich. Skąd i dlaczego tu, a nie gdzie indziej? Właściciel Gościńca Rossija opowiedział nam dziś ze szczegółami, skąd wziął się w Bornym Sulinowie i jak to się wszystko zaczęło. Ale najpierw jego córka przygotowała dla nas przepyszną soliankę, a pan Zbyszek zafundował nam kulinarną rozkosz pod postacią ryby po kozacku z dorszem w roli głównej. Tak smakowicie i ze szczegółami opowiadał też o innych potrawach, które przygotowuje, jak chociażby o moim ulubionym łososiu, ale serwowanym po carsku, że miałabym ochotę zostać tu choć jeszcze dzień dłużej, by móc go spróbować. W ogóle miałabym ochotę zostać tu dłużej, bo miejsce ma wyjątkowy klimat, który przede wszystkim bierze się z pasji i z serca, które w to wszystko wkłada pan Zbyszek Konieczny.

W Gościńcu Rossija życie tętni. Pan Zbigniew Konieczny ma pełne obłożenie. Nie ma jednak w tej chwili turystów, lecz saperów. W Bornem rozpoczęło się rozminowywanie. Dziś słyszałam niezłe huki i zastanawiałam się czy to właśnie nie ich robota. Mam nadzieję, że panowie żadnych niespodzianek ze sobą do gościńca nie zabierają 🙂 Jeśli będziecie w okolicy wpadnijcie koniecznie do Gościńca Rossija i popróbujcie wschodnich dań.

Gdzie byłam, z czego korzystałam

Kajaki i rower z wypożyczalni KOMANDOS
Wrzosowiska kłomińskie
Kawa w Ośrodku Wypoczynkowo-Rehabilitacyjnym „Revital”
Miody wałeckie, które między innymi produkuje pan Grzegorz można kupić na rynku w Bornem i Szczecinku 🙂

Nocleg i kolacja:

Gościniec Rossija