santa8_tydz1Święty Mikołaj blogerem AżPoMorze! Śledź przygody Mikołaja, powiedz nam do jakich miejsc trafił na Pomorzu Zachodnim i wraz z odpowiedzią na pytanie złóż mu kreatywnie życzenia świąteczne. Do wygrania przygoda kajakowo-rowerowa oraz weekend w czterogwiazdkowym Hotelu Dana w Szczecinie, jak również nagrody pocieszenia. Szczegóły konkursu znajdziecie  TUTAJ (klik).
W poniższym wpisie musisz odgadnąć trzy miejsca, które odwiedził Mikołaj. Odpowiedzi można szukać w relacjach naszych tegorocznych globtroterów z Tygodnia 1.

Święta, święta! W tym roku przygotowanie prezentów poszło gładko i szybko, uznałem zatem, że należy mi się trochę przyjemności przed ciężką pracą, która czeka mnie już za chwilę. Planowałem ten krótki urlop już od jakiegoś czasu, więc już we wrześniu wysłałem elfy na poszukiwania najlepszego na świecie miejsca do odpoczynku poza sezonem. Nie zawiodły mnie – Pomorze Zachodnie to jest to, elfy spędziły tu aż 28 wspaniałych dni. Byłem pewien, że teren jest dokładnie zbadany. Pomyślałem, że jak przeżyć przygodę, to tylko tam. Zaprzągłem więc sanie i ruszyłem w drogę wraz z moimi wiernymi reniferami – Rudolfem i Amorkiem.

Okazało się, że przygoda czekała na mnie już od drzwi. W natłoku przygotowań zapomniałem zabrać ze sobą stworzony przez elfy plan wycieczki, więc zmuszony byłem polegać jedynie na pamięci moich reniferów. Jednak okazuje się, że muszę zadbać o pakiet socjalny dla moich pracowników – renifery koniecznie muszą odwiedzić okulistę. Moje dwie gapy, nie mogąc dojrzeć lądowiska, postanowiły usiąść na środku jeziora. Jak się okazało, na jego dnie znajdują się pozatapiane beczki z kiszącymi się ogórkami. Pamiętam, że elfy były zachwycone ich smakiem. Gdyby nie zamarznięta tafla jeziora, może nawet pokusiłbym się o zanurkowanie? Chyba musze wrócić tu w lipcu na festiwal wyławiania, żeby ich spróbować.

Marząc o smaku ogórków, trochę odpłynąłem. Może nawet więcej niż trochę, bo gdy nagle się otrząsnąłem z tego stanu, spostrzegłem że nie ma moich reniferów z saniami, a ja stoję samiusieńki jak palec na środku ogórkowego jeziora. Po chwili konsternacji przypomniało mi się, że rogacze coś szeptały o jakiejś przystojnej żubrzycy w tych okolicach. Znając ich upodobania w tym względzie, byłem pewien, że ruszyły na podryw. „Cóż począć?” – pomyślałem i zacząłem poszukiwania. Błądziłem dość długo po okolicznych lasach, kiedy zupełnie niespodziewanie natknąłem się na moje sanie stojące na środku drogi. Zdziwienie było tym większe, że po reniferach ani śladu, a sanie… same wtaczają się pod górkę. Pierwsze podejrzenie padło na elfy – a nuż te urwipołcie schowały się za saniami robiąc mi psikusa, a teraz śmieją się w najlepsze widząc moją zaskoczoną minę? Jednak to nie one. Zaczynam myśleć, że to były chyba jakieś siły nadprzyrodzone.

Nagle z lasu wybiegł Amorek. Moje podejrzenia okazały się słuszne – chłopaki trafili do zagrody, a Rudolf zakochał się po uszy w przystojnej żubrzycy. Niemądry rogacz postanowił porzucić dotychczasowe życie i zostać wśród władców puszczy. Uznaliśmy, że trzeba go ratować i wybić mu głupoty z głowy. Może i żubrzyca jak na kudłate standardy piękna była niezła, ale trochę szkoda było nam naszego przyjaciela. Przekonać go nie było łatwo, ale argument wyglądu przyszłego potomstwa okazał się decydujący i Rudolf ruszył z nami w dalszą drogę.

Gdzie dalej zabrały mnie moje renifery? Sprawdźcie już jutro na blogu!

Nie zapomnij, że aby wziąć udział w konkursie i rozwiązać zadanie konkursowe musisz odgadnąć wszystkie miejscowości, które odwiedził Święty Mikołaj. Swoje przygody Mikołaj opisze w czterech kolejnych wpisach na bloga. Dzisiaj dopiero pierwsza odsłona konkursu. Przed nami jeszcze trzy!