Leżałem na łóżku i śmiałem się do rozpuku, mając nadzieję że nikt nie wejdzie zaraz pokoju, bo doświadczyłby widoku co najmniej dziwnego. Starałem się jak mogłem powstrzymać śmiech ale to było silniejsze ode mnie. Za każdym razem, gdy poruszające się okrężnym ruchem wzdłuż całego ciała dysze znajdywały się w okolicach moich kolan przenosiły mnie z przyjemnego letargu, do wręcz panicznego śmiechu, (a zrobiły tak aż 3 razy). Cóż, podobno śmiech to zdrowie…  Ale o tym później. 

Stolica Nordic Walking

Obudziłem się w hotelowym pokoju z widokiem na Jezioro Barlineckie. Było pochmurno, lecz nie padało. Czekał mnie dzień pełen nowych doświadczeń, co mimo kiepskiej pogody zachęciło mnie do szybkiego opuszczenia ciepłego posłania i udania się do hotelowej restauracji na śniadanie.

Widok z okna pokoju.

Dopijając ostatni łyk kawy spojrzałem na zegarek i czym prędzej wyszedłem w kierunku recepcji poszukując wzrokiem trenera, z którym umówiony byłem na moją pierwszą lekcję Nordic Walking.

Być w Barlinku i nie spróbować „nordikowania” to trochę tak, jak być w Las Vegas i nie wejść do kasyna  – pomyślałem.

Z resztą nie bez przyczyny to tu stoją największe na świecie kijki do Nordic Walkingu(11,5 m).

– Większość ludzi uważa, że spacery z kijkami  przeznaczone są dla osób starszych, nic bardziej mylnego – oznajmił na samym początku Krzysiek.

Szkolenie Nordic Walking, Trener Krzysiek

Krzysiek jest moim trenerem Nordic Walking, oprócz tego jest masażystą w Hotelu Alma & SPA o czym dowiedziałem się parę godzin później.

– Podczas uprawiania Nordic Walking zaangażowane są wszystkie partie mięśni, szczególnie polecamy jest osobom pracującym za biurkiem lub za kierownicą samochodu, ponieważ bardzo wzmacnia odcinek lędźwiowy kręgosłupa – zachwalał Krzysiek

Park w którym przeprowadzany był trening nosił imię Emmanuela Laskera szachowego mistrza świata, urodzonego w 1868 roku Barlinku. Na jego cześć w parku rozstawione są liczne akcenty szachowe, a w Barlinku organizowane są międzynarodowe turnieje szachowe. Co ciekawe przyjacielem Laskera był sam Albert Einstein.

Park Laskera

– Słyszałem że przyjeżdża tu dużo Niemców i Duńczyków, władasz też tymi językami? – zapytałem

– Z Duńczykami można się dogadać po angielsku, a ja angielski znam. Jak jest grupa z Niemiec to często korzystam z pomocy ściąg, które chowam do tylnej kieszeni spodni – odpowiedział z uśmiechem Krzysiek.

Nordic Walking to dziedzina rekreacji ruchowej, wymyślona przez Finów, jako forma całorocznego treningu narciarzy biegowych.  Po raz pierwszy wyodrębniona od narciarstwa biegowego została dzięki publikacji Marko Kantaneva z 1997 roku.

Do kraju nad Wisłą przywędrowała dziesięć lat później wraz z polskim pionierem Nordic Walkingu, Piotrem Kowalskim, u którego lekcje pobierał Krzysiek. Można go zatem nazwać drugim w Polskim specjalistą w tej dziedzinie.

Na lekcje z trenerem Krzysztofem zaprasza Hotel Alma & SPA w Barlinku, a ja zachęcam do obejrzenia krótkiego filmowego zwiastuna, jak taki trening wygląda u Krzyśka.

Sanus Per Aquam na całego…

Strefa SPA od środka.

– Proszę położyć się w szlafroku na plecach i nie zmieniać pozycji.

Tak rozpocząłem moją pierwszą w życiu przygodę z prawdziwymi zabiegami spa. Na pierwszy ogień padło na łóżko wodne. Nie takie, przezroczyste, z rybkami znane z kreskówek, ale fachowe przeznaczone do profesjonalnego stosowania. Jego kauczukowa powłoka była miękka i ciepła, a masaż bardzo przyjemny, (no i trochę śmieszny).

Łóżko wodne

Idziemy dalej. To był dopiero początek. Teraz pora na hydromasaż.

– Fajnie, jacuzzi, coś bardziej przyziemnego – ucieszyłem się.

– To wanna Caracalla, posiada prawie 300 dysz masujących – odparł Krzysiek.

Rzeczywiście wanna jak typowe jacuzzi, nie wyglądała, a za chwilę okazało się. że również działała o wiele lepiej. Nie wiem czy ja mam tak dużo punktów „łaskotko-gennych”, ale gdy pęd wody i powietrza niespodziewanie uderzył od spodu w moje stopy znów niemal podskoczyłem ze śmiechu. Woda zaczęła szaleńczo bulgotać. Do łaskotek na stopach szybko się przyzwyczaiłem i mogłem oddać się błogiemu relaksowi. Nie wiem na jaki program Krzysiek ustawił wannę, ale był on stanowczo za krótki. Nie protestowałem, bo przede mną były jeszcze 2 zabiegi.

Wanna z hydromasażem

Pierwszy z nich to peeling.

-Program pobytu w spa był dostosowany dla blogerki – pomyślałem

Byłem pełen obaw. Co prawda znam mężczyzn, którzy chętnie korzystają ze SPA, jednak , żeby facet poszedł na peeling jeszcze nie słyszałem.  Ale cóż… chyba od jednego peelingu w Angeline Jolie się nie zmienię.

– Spokojnie, Panowie też u mnie bywają – uspokajała Ola nacierając mi plecy szorstką mazią.

Peeling cukrowy okazał się całkiem przyjemnym doświadczeniem. Miły zapach i delikatne ruchy  dłoni Oli sprawiły, że czułem się jak na sesji masażu relaksacyjnego. Przynajmniej tak mi się wydawało, zanim przeniosłem się rzeczywiście do sali z masażem.

Mogę teraz stanowczo stwierdzić, że tak gładkiej skóry nie miałem od co najmniej 23 lat(obecnie mam 24)

.Salon peelingu

Przede mną ostatni zabieg. Masaż częściowy, relaksacyjny. Znów Krzysiek wziął mnie w obroty. Położyłem się wygodnie na brzuchu,  na specjalistycznym, sterowanym elektrycznie łożu z otworem na twarz.

– Masz bardzo spięte mięśnie okolic karku i szyi – stwierdził Krzysztof i umiejętnymi ruchami starał się je rozluźnić.

-To takie rzeczy też się da wyczuć? – zapytałem, zaskoczony.

– Jak najbardziej, czuć takie grudki, zgrubienia, to są właśnie napięte mięśnie. Szczególnie na tę dolegliwość cierpią osoby, które dużo czasu spędzają za kierownicą, bądź za biurkiem

–To by się zgadzało, bo ja dużo spędzam za oboma… – pomyślałem.

Jednak ból do tej pory odczuwałem sporadycznie. Dopiero po masażu naprawdę zauważyłem, że Krzysiek miał chyba trochę racji… Czułem się o niebo lepiej.

Sauna i basen przed spaniem dopełniły mocy relaksu dnia dzisiejszego. Ciekawe czy uda mi się przestawić do jutrzejszego surwiwalu w Moryniu…

 Gdzie byłem, z czego korzystałem?

Hotel Alma & SPA w Barlinku – przyjemny, pięknie zlokalizowany 3- gwiazdkowy hotel, z bogatą ofertą SPA.

Stół wiejski

Barlineckie molo

Łódki rybackie