Przejeżdżam mostek, jest ośrodek, jest restauracja wbiegam na górę, pytam gdzie jest pan Tomek.  W kuchni nikt nie wie.

Jesteśmy w konferencyjnej! – usłyszałem w słuchawce gdy udało mi się w końcu dodzwonić.

Tomek Zalewski wraz z czterokrotnym mistrzem świata i mistrzem olimpijskim, wioślarzem Markiem Kolbowiczem są właścicielami tego obiektu. Marka Kolbowicza nie zastałem… A szkoda! 

Murzynowice, murzynowo… – taką nazwę nosił Moryń przez kilka miesięcy po drugiej wojnie światowej. Dziś to by się raczej nie przyjęło…  To urokliwe miasteczko położone jest ok 90 km na południe od Szczecina nad jeziorem Morzycko, a ośrodek Szafir na jednym z jego półwyspów.

Rynek w Moryniu

Rynek w Moryniu

Wszedłem do sali do której zostałem pokierowany. W środku grupa nieznanych mi jeszcze ludzi siedziała na krzesłach ustawionych w okrąg.

Chyba znów zabłądziłem – pomyślałem, przez chwilę. Na szczęście szybko okazało się że jednak nie.

To jest dziecko Collegium  – przedstawił mnie Tomek.

W dzieciństwie uczestniczyłem w obozach organizowanych przez biuro turystyczne Collegium, a sam Tomek był moim pierwszym trenerem pływania.

20140928_125600

Dziś dołączyłem do posezonowej integracji instruktorów z ośrodka Szafir. Jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka, ani w jak niesamowitym miejscu się znajduję.  Ale pamiętając obozy z Collegium z dzieciństwa coś czułem, że będzie odjazdowo.

Żyło tu kiedyś plemię Morzyczanów… – zaczął historię Tomek

Ośrodek znajduje się na 6 hektarowym terenie, na którym jeszcze 700 lat temu prawdziwi rycerze uganiali się za nadwornymi damami. Tak. Był tu kiedyś najprawdziwszy zamek. Zamek obronny. Został jednak zniszczony w XV w. i od tamtej pory jego szczątki systematycznie przykrywane są nowymi warstwami humusu. Fragmenty ścian jednak widać. Widać też fosę i bramę wjazdową. To miejsce ma klimat – zdecydowanie.

Czas to pieniądz

Zadania wykonujecie na czas. Jak wykonacie je szybciej niż wynosi limit to dostajecie kasę. Za każdą minutę stówkę. Działa to w obie strony zadeklarował Tomek

„Stówki” niestety znaku wodnego nie miały, króla Jagiełły tym bardziej, a poza tym były z plastiku.

A za „stówki” kupicie sobie wieczorem nagrody – po tych słowach wartość sztucznych „stówek” znacznie w naszych oczach wzrosła.

Na rozgrzewkę zadania umysłowe testujące nasze zdolności kooperacji.. Dzieci mają na to 15 min. Czas start!

Daliśmy radę! Parę „stówek” wpadło!

23

Kilka desek i lina

Czas na aktywności fizyczne! Macie 40 minut Każdy musi przejść przez wszystkie stacje. – krzyknął Tomek.

Wszyscy tu są przyzwyczajeni do pracy na świeżym powietrzu, więc nie ma się co dziwić, że reakcja na to polecenie była bardzo entuzjastyczna. A poza tym pogoda wręcz nas zapraszała.

Muntainboard – deskorolka z dużymi kółkami. Działa jak snowboard tylko nie wymaga śniegu.

Mountainboard

Mountainboard

Gyroboard i trickboard- deski do treningu równowagi. Najgorzej jest na nie wejść..

Tyrolka –  zjazd na linie w specjalistycznej uprzęży. (video)

Narty 5 osobowe – tu znów liczy się współpraca. (video)

Wyrobiliśmy się sporo przed czasem i po tym etapie już byliśmy całkiem nieźle „zarobieni”, ale przed nami jeszcze e-ino. E-ino czyli trochę nowocześniejsza wersja kultowych harcerskich biegów na orientację. Na palce dostaliśmy plastikowe urządzenia z chipem.  Po dotarciu do przekaźnika należało chip “odbić”. A na koniec komputer automatycznie policzył nam czas i kto ile czasu spędził na szukaniu punktów.

E-INO

Zabawa w e-ino!

Paintball

Desant drogą wodną czy zaskoczymy od strony lądu?

– Spodziewają się nas od wody! Weźmy auta zaskoczymy ich od tyłu – krzyknął Przybo, instruktor, zajmujący się na obozach paintballem.

Weszliśmy do samochodów w pełnym uzbrojeniu, w mundurach i maskach…

Przygotowanie do natarcia!

Spojrzenia ludzi koło których przejeżdżaliśmy –bezcenne.

Było nas 11 osób, a mieliśmy odbić budynek chroniony przez zaledwie 4 osoby. Zadanie na pozór łatwe. Rozdzialiśmy się na 3 drużyny. Każdy szedł od innej strony. Przeczesywaliśmy budynek po budynku poszukując naszego celu. Nagle wystrzały! Ktoś z naszych strzela podbiegliśmy do największego z budynków. To tam strzelali. Tylko nikt do końca nie wiedział skąd.

Tym razem ponieśliśmy porażkę. Ale może dlatego, że wróg był na piętrze a na piętro nie było schodów. Aby trochę uspokoić naszego ducha walki i zrewanżować się na przeciwniku bitwę dokończyliśmy speedballem już w naszym ośrodku.

Speedball

Profesjonalny speedball w Szafirze.

Wieczorem przy ognisku wydaliśmy zebrane przez cały dzień „stówki” na obiecane nagrody. I tak już dobry humor jeszcze bardziej się wszystkim poprawił. Dowiedziałem się wtedy też, że motywem przewodnim przyszłorocznych obozów dla młodzieży będzie podróż wehikułem czasu.

Wiele bym dał zaby przeniesienie w czasie było możliwe, by móc jeszcze raz pojechać z Collegium jako obozowicz.

A w drodze powrotnej do Szczecina zahaczyłem o przepiękną Dolinę Miłości w Zatoni Dolnej i wszedłem do niesamowitego Krzywego Lasu pod Gryfinem!

Stawy Adama i Ewy w Dolinie Miłości

Stawy Adama i Ewy w Dolinie Miłości

 

Krzywy Las

Krzywy Las pod Gryfinem

Gdzie byłem, z czego korzystałem?

Collegium – organizator całego “zamieszania” 🙂 Organizator obozów dla dzieci i młodzieży.

Szafir – ośrodek należący do Collegium

Wiejski Kocur – pysznie  w Dolinie Miłości