Pierwsze skojarzenie z golfem? Starsi panowie i panie, w daszkach na głowie, białych spodenkach, poruszający się meleksami. Jednym słowem, albo dwoma: emerytura i zasobny portfel. Mimo że w mini-golfa zdarzało mi się kilka razy grać i nawet mi się podobało, to na prawdziwe pole golfowe nigdy się nie wybrałam. Z góry zakładałam, że będzie mnie to kosztowało mnóstwo pieniędzy, a jeszcze się nieźle wynudzę. Tkwiło też we mnie przekonanie, że golf to sport elitarny. Są jakieś kluby, członkowie, jakieś karty, czyli coś nie dla mnie. 

Piłeczki golfowe
– Golf to nie jest ekskluzywny sport – oświadczył Stewart Snedden, dyrektor pola golfowego w Golf Club Modry Las.
Stewart pomagał mi stawiać moje pierwsze kroki na polu. Przekonywał, że aby grać w golfa wcale nie trzeba mieć dużo pieniędzy. Właściciele Modrego Lasu pan Artur i pani Pamela, oraz dyrekcja starają się przekonywać ludzi z okolic, że grać w golfa może każdy. Organizują darmowe lekcje golfa dla dzieci, współpracują ze szkołami z Choszczna, próbując promować golf, jako idealny sport dla każdego.
Magda Wilk, Dyrektor Marketingu, która mną się opiekowała wyjaśniała, że pole golfowe Modry Las w linii prostej ma 7 kilometrów. Jednak kroczenie od dołka do dołka, nie w linii prostej sprawia, że przejście 18 dołków (tyle obejmuje cała gra) może liczyć 11-12 kilometrów. Do tego dochodzi dźwiganie torby z kijami golfowymi (co waży kilka kilo) i jak przekonywał Stewart ma się zaliczony niezły wysiłek i niezłą gimnastykę.
– Żaden dzieciak, na co dzień nie chodzi 11-12 kilometrów.

Meleksy
Sama się szybko przekonałam, że to faktycznie może być niezły wysiłek. Nie jest to jazda na rowerze czy łażenie po górach, ale często dla osób, które już nie mogą uprawiać żadnego innego sportu, bo wiek na to nie pozwala czy zdrowie, jest to jakaś alternatywa. Żeby zamachnąć się kijem trzeba włożyć w to trochę siły, a potem spacer od dołka do dołka przez cztery do sześciu godzin.
Na początku zwykle do każdego dołka trzeba zamachnąć się kilka czy nawet kilkanaście razy, by w końcu piłeczka wpadła tam, gdzie trzeba (zwykle średnio w 3-5 uderzeniach powinno wprowadzić się piłkę do dołka). Mi się to nie udało, ale okazało się, że mam wrodzony dar, bo może ze dwa razy uderzając, przecięłam powietrze i nie trafiłam w piłkę, pozostałe razy były trafne. Magda była zaskoczona i przyznała, że za pierwszym razem bardzo wiele osób długo nie może się skupić na tyle, by trafić. Moje piłki nie przemierzały może dziesiątek metrów, ale były w ruchu.

Modry las
Nogi ugięte, pupa wypięta, ręce proste i „słingujemy’ jak mówił Stewart. Bo w golfie trzeba ruszać biodrami. Dopiero przy samym dołku, gdy zostaje jedynie doprowadzić piłkę do jej mety, ruch bioder zastępowany jest delikatnym ruchem barków.
Golf wydaje się sportem dość prostym, ale nie do końca tak jest. Myślę, że jest to dobry sport dla fizyka. Siła wiatru, właściwe podłoże, odpowiednio wystrzyżona trawa, siła uderzenia – wszystkie te czynniki maja wpływ na dotarcie piłki do celu. Zwykle wymaga to czasu i precyzji. Trafienie w dołek za jednym uderzeniem jest niezwykle rzadkie. W swojej karierze Stewartowi trafiło się jedenaście takich strzałów. Na otwarcie pola golfowego Modry Las zorganizowano konkurs na dołku numer 15 (najtrudniejszym ze wszystkich). Ten, kto trafiłby w jednym rzucie, wygrałby samochód. Nikomu się to jednak nie udało.
Stewart jest Szkotem. Co robi w Raduniu, koło Choszczna? Jako emerytowany żołnierz, zafascynowany już wcześniej golfem, postanowił w Szkocji otworzyć swoje pole golfowe. Stewarta spotkał pan Artur, choszczanin i jego żona Pamela, pochodząca ze Stanów, którzy kupili ponad sto hektarów ziemi w Raduniu i postanowili stworzyć swoje pole golfowe. Zatrudnili Stewarta, który porzucił zimną Szkocję i przeprowadził się do Polski.

Główki kijów
– Co cię skłoniło do przeprowadzki?
– Pole golfowe. Jedno z najpiękniejszych, jakie widziałem – odpowiedział.
Modry Las zaprojektowany został przez Gary’ego Playera – zwycięzcę dziewięciu najwyższej rangi turniejów mistrzowskich, który obecnie zajmuje się projektowaniem pól golfowych. Jest to pierwsze pole zaprojektowane przez mistrza w Centralnej Europie. Teren jest naprawdę piękny. Pogoda może nie do końca mi sprzyjała, bo niebo zaciągnięte było mocno chmurami i zanosiło się na deszcz, ale wciąż nie padało. Zielone wzgórza, piękne jeziora i mnóstwo soczystej zieleni sprawiało, że wędrowanie od dołka do dołka było czasem relaksu i wyciszenia. Nie widziałam wielu pól, ale patrząc na Modry Las wcale nie dziwiło mnie, że został uznany za jeden ze stu najlepszych pól golfowych w Europie i zdobył również wiele innych nagród.
– Chyba mógłby mi się ten sport naprawdę podobać – stwierdziłam.

Piętnasty dołek
Czyżbym się starzała?, zastanawiałam się.
Na polu nie było tłumów, bo i nieco już po sezonie i pogoda taka sobie i środek tygodnia. Ale tak właśnie mi się podobało najbardziej. Można było się relaksować, a i frajda była jak się udawało wybić piłkę, nie mówiąc o trafieniu w dołek. Zawsze się zastanawiałam, po co nosi się tyle kijów. Wydawałoby się, że wystarczy jeden. A tu kije ponumerowane od 1 do 14. Każdy z innym odchyleniem głowy, a co za tym idzie dystansem, na który można odbić piłkę. Innym się wybija piłkę (drewnianym kijem), innymi się gra (żelaznymi) i jeszcze innym wbija się już piłkę do dołka. Nie mieliśmy tyle czasu, by przejść wszystkie 18 dołków, ale gra na zaledwie trzech zajęła nam ponad godzinę.

Pole golfowe
Właściciele Modrego lasu mają wielkie plany wobec tego miejsca. Jest ono cały czas w budowie. Powstaje dom golfowy, w którym będzie i restauracja i pokoje gościnne. Powstaje Orli Las, w którym będzie dziewięć dołków, i który będzie stanowił takie miejsce dla początkujących do gry, dla dzieci i dla rodzin. Nie za dużo do chodzenia, ale w sam raz na tyle, by dobrze się bawić i nie zrazić się od razu dwunastoma kilometrami do przejścia.

Nakrycia na kije drewniane
A skąd taki pomysł na założenie pola golfowego w Raduniu? Pani Pamela przyznała, że kochają ten sport i chcą go promować.
– Gdybyśmy nie kochali tego sportu, nie robilibyśmy tego. – powiedziała przy lunchu. – Chcemy, by ludzie ten sport uprawiali.
Ten sport częściowo słusznie kojarzy się ze starszymi osobami. Mama pani Pameli ma dziewięćdziesiąt lat i wciąż gra w golfa. Może więc jest to sposób na długowieczność? Nie wiem. Wiem jednak, że to całkiem ciekawy sport. Mimo tego, do czego przekonywał Stewart, że nie jest to drogi sport, to trzeba jednak przyznać, że kosztuje, ale pewnie nie wcale dużo więcej niż jazda na nartach czy pływanie na desce. Wiadomo kosztuje sprzęt (choć ten można też pożyczyć w klubie), wejście na pole czy ewentualnie członkostwo. Na pewno kosztuje znacznie więcej już zawodowy golf, bo tu wchodzi do gry etykieta, która zmusza do noszenia odpowiedniego stroju, a to nie są tanie rzeczy. Warto jednak zapomnieć o kategoryzowaniu golfa, jako sportu dla wybranych, bogatych czy traktować go jako luksus. To sport, który może dawać wiele radości i być dobrą rozrywką dla całej rodziny.

Tabliczki na polach
***
Po dwudziestu pięciu dniach codziennej intensywnej pracy i zwiedzania Pomorza Zachodniego, przyszedł czas na…. nie na wypoczynek jednak jeszcze, lecz na trzy dni wolnego. W sobotę w Warszawie odbywają się spotkania podróżnicze, których jestem organizatorką TRAMPKI – Spotkania Podróżujących Kobiet. Ruszam więc do nowych zadań i nowych obowiązków. W ciągu najbliższych trzech dni zastąpi mnie Bartek. To on do niedzieli będzie opisywał atrakcje zachodniopomorskie, a ja wracam do Was na ostatnie dwa dni w poniedziałek.

Gdzie byłam, z czego korzystałam:
Golf Club Modry Las, Raduń, k. Choszczna