santa3Święty Mikołaj blogerem AżPoMorze! Śledź przygody Mikołaja, powiedz nam do jakich miejsc trafił na Pomorzu Zachodnim i wraz z odpowiedzią na pytanie złóż mu kreatywnie życzenia świąteczne. Do wygrania przygoda kajakowo-rowerowa oraz weekend w czterogwiazdkowym Hotelu Dana w Szczecinie, jak również nagrody pocieszenia. Szczegóły konkursu znajdziecie  TUTAJ (klik).
W poniższym wpisie musisz odgadnąć trzy miejsca, które odwiedził Mikołaj. Odpowiedzi można szukać w relacjach naszych tegorocznych globtroterów z Tygodnia 3.

Kiedy już trochę ochłonęliśmy, a mikołajowy zadek przyozdobiły nowiusieńkie czerwone spodnie, przyszedł czas na wyjaśnienie kwestii porwania Rudolfa. Biedaczek, wodził maślanymi oczami za kruczoczarną klaczką, kiedy te draby zakradły się od tyłu i zarzuciły mu worek na rogaty łeb. Niczego nie widział, pamiętał tylko kobiece perfumy o słodkim korzennym zapachu piernika. Mieliśmy niewiele wskazówek, ale ta wystarczyła. Rogacze podjęły trop. Wprawdzie nie są tak wytrawnymi tropicielami jak Syriusz, pupilek Oriona, ale też całkiem nieźle dają sobie radę.

Ślady zaprowadziły nas w pobliże niewielkiego miasta. Słyszałem, że spotykają się tutaj fani wszelkich militariów… Teren wokół wyglądał jak poligon. Przyczailiśmy się w zaroślach, żeby obserwować najbliżej położone zabudowania, kiedy nieoczekiwanie  zza zakrętu wypadła wojskowa ciężarówka. Ze środka zaczęli wysypywać się mężczyźni w czapkach uszankach. Ciężarówka była wyładowana paczkami. Nie do końca wiedziałem co mogło być w środku, ale powoli zaczynałem się domyślać kto stał za porwaniem.

Nagle poczułem że coś wbija mi się w bark.

      Руки верх!

Ten rozkaz utwierdził mnie w przekonaniu, że miałem rację. Powoli wstałem z kolan i podniosłem ręce do góry, obracając się jednocześnie w stronę, z której nadleciał rozkaz. Przed nami stały dwa zakapiory. W ich rękach błyszczała zimna stal kałasznikowów, w ich ustach błyszczały złote zęby. Rosjanie.

Zza ich pleców wyłoniła się słowiańska blond piękność ubrana w długi błękitny płaszcz i czapkę uszankę – Śnieżynka zwana też Anią, wnuczka Dziadka Mroza. Wbiła w nas swoje stalowoniebieskie spojrzenie i na nasze szczęście, przemówiła nieco bardziej zrozumiałym dla nas językiem:

– Święty Mikołaj! Spodziewaliśmy się ciebie tutaj, wielki czerwony patałachu! Nie wiesz, że nieładnie nachodzić kogoś na jego własnym terenie?  Ukarałabym cię już teraz, ale zaprowadzimy cię do Dziadka Mroza, a on zadecyduje co z tobą zrobić.

Zakapiory pokiwały kolbami i ruszyliśmy. Serce miałem w gardle. Na szczęście, Dziadek Mróz to mój kumpel z branży. Jego wnuczka chyba o tym nie wiedziała. Kiedy zobaczył nas na celowniku, wpadł w szał, kazał Śnieżynce zniknąć mu z oczu, a nas wyściskał, wycałował i obiecał sowicie wynagrodzić nam wszelkie niedogodności. Krnąbrne dziewczę – myślało, że sprawi dziadkowi przyjemność eliminując konkurencję! Nie wiedziała jak bardzo się myli.

Zaprzągłem więc swoje renifery do sań, a Dziad swoje konie do trojki i ruszyliśmy we wspólną podróż. Rogacze zaczęły szeptać coś o nartach. Znakomicie! –  pomyślałem. Narty to w końcu całkiem zimowy sport! Jednak renifery spojrzały na mnie spod byka. Okazało się, że miały na myśli narty, ale… wodne. Podobno w okolicy jest bardzo długi wyciąg. Z ciekawości pojechaliśmy go zobaczyć. Faktycznie, robi wrażenie! Teraz jednak podążaliśmy zupełnie gdzie indziej. Znaleźliśmy się w fantastycznym miejscu, z kadziami po brzegi wypełnionymi dobrem – browarze. Znają się ci browarnicy na rzeczy, oj znają… nic dziwnego, jest to jeden ze starszych browarów tego typu w Polsce i na Pomorzu Zachodnim. Jak wiadomo, mikołajowy brzuch nie wziął się z powietrza i sałatek, zatem zasiedliśmy do biesiady, przypominając sobie stare czasy i mocno podlewając tę pamięć. Nawet nie wiem kiedy przesadziłem.

Obudziłem się w zupełnie obcym miejscu. Zamek? W pokoju stół do bilarda? Cholibka, czy ja wyglądam na księżniczkę – sportsmenkę? Wyjrzałem przez okno. Oho! Wyciąg! Wiedziałem przynajmniej gdzie jestem. Głowa pękała z bólu, w gardle zalęgło mi się okropne pragnienie, czułem się jakbym całą noc hasał na dziecięcym bączku – świat wirował mi przed oczami. Nie to było jednak najgorsze. Najgorsze było pytanie – gdzie do czorta, podziały się znów rogacze?

Rozwiązanie tej zagadki musiało jednak chwilę poczekać. Najpierw musiałem dojść do siebie.

Nie zapomnij, że aby wziąć udział w konkursie i rozwiązać zadanie konkursowe musisz odgadnąć wszystkie miejscowości, które odwiedził Święty Mikołaj. Swoje przygody Mikołaj opisze w czterech kolejnych wpisach na bloga. Dzisiaj już trzecia odsłona konkursu, wcześniejsze przeczytaj tutaj:  Odsłona 1 z 4 (klik)  Odsłona 2 z 4 (klik). Jutro czeka nas finał mikołajowej przygody.